piątek, 21 stycznia 2011

TAKKKKKK!

6.04.
patrick

w polsce!



nie moge powiedziec, ze nie odczuwam z lekka nuty goryczy. ale bede ponad to.
i bede sie tylko cieszyc. i robic tak, zebym mogla cos tam tez zrobic.

TAK! TAK TAK!
marzenia sie spelniaja :)

czwartek, 20 stycznia 2011

i won't let the city

ps. chcialabym powiedziec, ze czekam BARDZO niecierpliwie na nowy teledyk patricka - 'the city', ktory ma sie ukazac 'this week'.

edit: jako, ze wlasnie przed minutami trzydziestoma, patrick napisal na fb ze DZIS bedzie premiera nowego teledysku, to wrzucam maly teaser w postaci fot z planu:

http://kelseyheng.wordpress.com/2010/12/13/my-new-yearly-tradition/

to ogolnie niezla opcja z tym teledyskiem. po pierwsze rezyserka jest polka - kinga burza.
a po drugie caly nasz maly internetowy swiat zrobil sie jeszcze mniejszy po ogloszeniu na fb "hej, jak ktos jutro bedzie na plazy w santa monica, to wpadnijcie zobaczyc jak krecimy teledysk do nowej piosenki".
ACH!

if it gets too bushy you can trim!

no co ja moge powiedziec? z pewnoscia moge sie pochwalic tym, ze to amandzie udalo sie w zeszlym roku wpakowac mi jezyk w gardlo najdalej jak sie da. ze jest wyjatkowo pozytywnie popierdolona osoba. w opor. serio. uwielbiam ja! LONG LIVE THE PUNK CABARET!

sobota, 8 stycznia 2011

not tomorrow, only yesterday. it's happening now.

z davidem jest tak, ze ciezko powiedziec, ktora pyta to twoja ulubiona, ktora piosenka, ktory okres. on jest chodzacym, zywym, wspolczesnym dzielem sztuki. wyprzedzil mu owczesnych o dziesiatki lat.
nie powstalo by wiele wspanialych zespolow, filmow, zdjec itd.. gdyby nie on. to jest czlowiek, ktory moze byc nieustanna inspiracja. to jest kilkunastu davidow w tym jednym.
urodzonym 8 stycznia 1947 roku.

od jakiegos czasu moim ulubionym davidem jest ten z polowy lat 90.
moze to za sprawa bootlega, ktorego jakims cudem udalo mi sie kupic w krakowie.
to byl jakis 2000 rok. w sklepie music corner. chyba nie mialam pojecia jaki skarb trafil wtedy w moje lapy. to jest nagranie z nowego jorku z 1997 roku.

uwielbiam kliamty heart's filthy lessons. i seven years in tibet.
i jump.

no i oczywiscie wszystkie te przebieranki i jazdy zwiazane z ziggym. andy warhol, marc bolan i kilogramy kokainy. iggy pop, lou reed.
do berlinskiego okresu chyba nigdy sie nie przekonam. moze jestem jeszcze z amloda, moze kiedys to ogarne.
dzieci z dworca zoo i pozniejsze fascynacje berlinem innych bliskich mi artystow na czele z martinem gorem i chrisem cornerem. to daje kopa w glowe.

bowie to wg mnie czlowiek ktory ma kilka mozgow.
a ze kilka wcielen to juz oczywistosc.

wiec wszystkiego Ci najlepszego, mentorze :)

niedziela, 26 grudnia 2010

2010. voila!

najwieksze kopniecie:
0. amanda wroclaw / amanda warszawa
1. beirut
2. afi
3. florence

osobiscie zwiazane:
czeslaw, hunter - w dodatku dwa dni pod rzad :P

najwieksze przezycie produkcyjne:
la coka nostra i beirut